Mama Żona

Gdy dziecko nie akceptuje siebie

Przez 10 lat pracowałam w domu dziecka. Widziałam wiele dzieci, które nie akceptowały siebie, których nie akceptowali inni. Przez wiele lat obserwowałam ich losy. Niestety niskie poczucie wartości i brak samoakceptacji były jak kostki domina, które przewracały ich życie i przesądzały o ich przyszłości. Czy można przerwać tę lawinę niepowodzeń?

Jak pomóc dziecku, które nie akceptuje siebie? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dzisiejszym artykule. Najpierw jednak opowiem wam pewną smutną i prawdziwą historię, która skłoniła mnie do napisania tego artykułu.

Brzydkie kaczątko

…Jaką bajkę mam wam dziś przeczytać – zapytałam dzieci. Pola zawołała: „Brzydkie kaczątko!”. Ściągnęłam książkę z półki i zaczęłam czytać. W pokoju zrobiło się cicho. Wszystkie dzieci z uwagą wsłuchiwały się w spokojny ton głosu. Z każdym wypowiadanym słowem przenosiły się coraz głębiej w świat baśni. Ich powieki powoli robiły się coraz cięższe aż w końcu zapadły w głęboki sen. Zamknęłam książkę i cichutko wyszłam z pokoju. Wtem usłyszałam głos Poli: Ciociu, poczytaj mi jeszcze! Usiadłam na brzegu jej łóżka i czytałam dalej o losach brzydkiego kaczątka. Zanim przewróciłam kolejną stronę, Pola już spała. Kolejnego wieczoru znów zapytałam dzieci jaką bajkę chciałyby dziś usłyszeć? Pola trzymała w ręku książkę z kaczątkiem na okładce. Zaczęłam czytać. Dzieci usnęły zanim dotarłam do końca. Tak było każdego wieczora. Pola za każdym razem prosiła o przeczytanie tej samej bajki. Zawsze zasypiała zanim ja zdążyłam przeczytać baśń do końca.

Trudne odpowiedzi

Po jakimś czasie zapytałam ją: Polu dlaczego za każdym razem chcesz żebym czytała bajkę o Brzydkim kaczątku? Pola odpowiedziała smutnym głosem: „Bo ja też jestem takim brzydkim kaczątkiem”. Jej słowa zapadły mi głęboko w serce. Spodziewałam się, że powie mi po prostu, że to jej ulubiona bajka. Było mi przykro, że tak o sobie myśli. Pola była śliczną małą dziewczynką. Miała krótkie włosy, zadarty nosek i piękne, szczere oczy. Ja widziałam w niej pięknego łabędzia. Ona postrzegała siebie jako brzydkie kaczątko.

Całe jej dotychczasowe życie zdawało się potwierdzać tę smutną prawdę. Ona i jej rodzeństwo wychowywali się w domu dziecka. Z tego powodu czuła się gorsza. Poza tym była za niska, za chuda, miała problemy z prawidłową wymową i nauką. Życie w placówce ją przytłaczało. Ciągły chaos, nerwowa atmosfera, ciągła walka o uwagę wychowawcy, przykrości ze strony innych dzieci… Pola nie umiała sobie z tym poradzić. Często po prostu krzyczała i zanosiła się płaczem ze smutku, goryczy i bezradności. Jej krzyk rozdzierał mi serce, bo nie mogłam zmienić jej sytuacji. Nie byłam dobrą wróżką spełniającą życzenia. Robiłam to, co mogłam. To, co w danej sytuacji wydawało mi się słuszne. Chciałam chociaż trochę przybliżyć jej spokojną, domową, ciepłą atmosferę. Przytulałam ją mocno. Chciałam powiedzieć, że wszystko będzie dobrze ale słowa dławiłam w gardle bo nie mogłam przewidzieć kiedy i jak skończy się jej pobyt w domu dziecka. Jej krzyk potęgował tylko beznadzieję unoszącą się w tym miejscu.

Pola miała poniekąd rację nazywając siebie „brzydkim kaczątkiem”. Ona również nie miała przy sobie mamy, nie miała domu. A ten, w którym teraz mieszkała był domem jedynie z nazwy. Codziennie była narażona na przykrości i wyzwiska innych dzieci. Historia jej życia bardzo przypominała pierwszą część bajki o brzydkim kaczątku. Nie mogłam temu zaprzeczyć. Któregoś wieczora powiedziałam do Poli: Dziś znów przeczytam ci twoją bajkę ale tym razem chcę żebyś posłuchała jak skończyła się ta opowieść. Poli wyraźnie spodobało się zakończenie. Zapytała: Ciociu, czy ja też będę takim pięknym łabędziem? W jej sercu pojawiła się nadzieja. Odpowiedziałam: Dla mnie zawsze byłaś pięknym łabędziem Polu.

Syndrom brzydkiego kaczątka

We współczesnym świecie jest wiele dzieci, które nie akceptują tego jakie są. W przedszkolu i szkole narażone są na ciągłe porównania. Szerzy się rywalizacja, współzawodnictwo. System oceniania w polskich szkołach potęguje w dzieciach myśl: „wypadłem gorzej bo dostałem gorszą ocenę”. Duża liczba uczniów w klasie sprawia, że nauczyciel nie może podejść indywidualnie do każdego, nie jest w stanie dostrzec potencjału w każdym dziecku. W domu rodzice również wywierają na swoich dzieciach ciągłą presję, która sprawia, że dzieci czują się wciąż niedostatecznie dobre. Kiedy twoje dziecko zaczyna zachowywać się niekonwencjonalnie, żeby zwrócić na siebie uwagę powinno to być dla ciebie alarmującym sygnałem.

Jak pomóc dziecku, które nie akceptuje siebie?

Poświęć czas swojemu dziecku

Daj swojemu dziecku to, co masz najcenniejszego – Siebie. Spędzaj z nim czas. Tylko w taki sposób odkryjesz jaki w nim tkwi potencjał, jak się czuje, czego się obawia. Rozmawiaj. Znajdź czas, żeby je wysłuchać. Bądź towarzyszem w radościach i smutkach. Nie pozwól by cokolwiek odebrało tobie czas dla twoich bliskich. Dzieci w końcu odejdą, staną się samodzielne, założą własne rodziny. Nie odkładaj tego na później. Właściwy czas jest – teraz! Jeśli w natłoku spraw mijasz się ze swoim dzieckiem to przewartościuj swoje życie. Zastanów się, co jest dla ciebie najważniejsze. Spróbuj w ciągu dnia lub tygodnia znaleźć godzinę, kilka godzin, które w całości poświęcisz swojej rodzinie, swojemu dziecku. Wspólnie zaplanujcie, co chcecie w tym czasie robić (wyjść na spacer i porozmawiać, upiec wspólnie ciasto lub pizzę itp.). Możliwości jest bardzo wiele. Nie narzucaj swojej woli. Pozwól dziecku, które się nie akceptuje, zdecydować o tym, jak chce spędzić z tobą czas.

Mów to, co buduje

Powtarzaj swojemu dziecku jak bardzo je kochasz i jak bardzo jest dla ciebie ważne. Kiedy mu coś nie wychodzi bądź cierpliwym rodzicem. Nie wyręczaj go. Pomóż, wytłumacz, naprowadź, postaraj się ułatwić zadanie i pozwól dziecku działać. Jeśli znów się nie uda – nie karć, ale zmotywuj je do dalszych prób. Mów zrozumiałym, prostym językiem. Nie używaj przykrych słów. Jak często jako dziecko słyszałeś lub sam wypowiadałeś słowa: „z ciebie nic nie będzie”, „jak zawsze i tym razem ci się nie udało”, „zostaw i tak tego nie potrafisz”. Czy takie słowa motywowały cię do podejmowania kolejnych prób? A może z każdą kolejną porażką w końcu wewnętrznie zgadzałeś się z tymi słowami i rezygnowałeś? Takie słowa zatrzymują nas w miejscu i nie pozwalają nam się rozwijać . Mądrze używaj swoich słów! Nie burz ale buduj poczucie wartości w swoim dziecku.

Dostrzegaj postępy, doceniaj i chwal

Każdy najdrobniejszy postęp twojego dziecka powinien być dostrzeżony i doceniony. To zmotywuje je do dalszego działania. A ty drogi rodzicu będziesz postrzegany jako ten, dla którego warto się starać. Twoje dziecko zacznie chętniej podejmować nowe i trudniejsze zadania.

Nie wymagaj od dziecka tego, czego nie jest w stanie zrobić

Innymi słowy – dostosuj wymagania. W obecnym czasie rodzice obarczają dzieci wieloma dodatkowymi zajęciami. Nie ma w tym nic złego o ile twoje dziecko ma na to wszystko siłę i chęci. Uważaj, żeby twój nadmiar w doborze dodatkowych zajęć nie sprawił, że twoje dziecko nigdy nie będzie czuło się dość dobre by cię usatysfakcjonować. Wielu rodziców realizuje swoje marzenia z dzieciństwa. Jeżeli zapisujesz swoje dziecko na kolejne zajęcia a w głowie myślisz „…gdybym ja miał takie możliwości jako dziecko, to chciałbym chodzić na takie zajęcia…” – sprowadzam cię na ziemię. Zapytaj swojego syna, córkę czy rzeczywiście chcieliby uczestniczyć w wizji tatusia i mamusi. Jako mądry rodzic, opiekun dostrzeż potencjał swojego dziecka i postaraj się rozwijać te dziedziny. A te, w których jest słabsze uatrakcyjnij. Co to oznacza w praktyce? Jeśli np. twój maluch nie chce malować postaraj się znaleźć takie narzędzia lub techniki malarskie, które zachęcą go do działania.

Podsumowujac:

My czyli dorośli, rodzice, opiekunowie, dziadkowie, wychowawcy mamy największy wpływ na to jak będzie kształtowało się poczucie wartości w naszych podopiecznych. Mądrze wykorzystujmy ten krótki czas. Wsłuchujmy się w to, co komunikuje dziecko swoimi słowami i zachowaniem. Nauczmy się rozpoznawać jego emocje i potrzeby. Mówmy to, co buduje. Uważajmy by naszym zachowaniem i słowami nie wyrządzić dziecku krzywdy burząc jego samoocenę, pewność i poczucie wartości. Kochajmy i wspierajmy. Niech nasze dziecko ma w nas sojusznika, pomocnika i towarzysza.

  • Imiona użyte w artykule zostały celowo zmienione.

 

 



You Might Also Like

Brak komentarzy

Napisz komentarz